jesień

jesień

środa, 18 stycznia 2012

Co czytam - relacja na prośbę mimo-zy

Beara Gryllsa kochamy w naszej małej rodzince wszyscy: ja, bo mam słabość do mocnych i przystojnych facetów, Miły bo interesuje go sztuka przetrwania, a Córka bo fascynuje ją to, co ten człowiek wyprawia - ona nazywa go "panem, co je robale". Z tych właśnie powodów kupiłam Mężu tę "trylogię" na Gwiazdkę. On podczytuje te części o survivalu, ja wolałam autobiografię. I się zadurzyłam... bo facet okazał się nie dość, że przystojny, to jeszcze wrażliwy, otwarty, przyjacielski, z dystansem do siebie i z niesamowitą wręcz determinacją... Ta książka to historia jego determinacji i sprawdzania swoich możliwości. Napisana tak ciekawie, jak najlepsza powieść.

A do 4. numeru Czasu Kultury zachęcił mnie wpis Zimna, no i sam tytuł. Jestem bowiem jak najdalsza od widzenia macierzyństwa jako roli obowiązkowej dla każdej kobiety; nie zgadzam się z tezą o poświęcaniu się dla dziecka i nie wierzę tym, którzy/które mówią wyłącznie o jego blaskach. Jeśli również nie przemawia do was mit Matki-Polki, nie uważacie iż kobieta może się spełnić przede wszystkim w roli matki i jesteście gotowe przynajmniej rozważyć słowa Rachel Cusk "gdy stajemy się matkami, to umieramy", to ten numer jest dla was.

Z czytelniczym pozdrowieniem :)

3 komentarze:

  1. "gdy stajemy się matkami to umieramy"...hmmmm jest to zapewne fragment zdania wyrwany z kontekstu ale dla MNIE brzmi potwornie...i smutno... i krzywdząco. A wcale nie uważam się za przykład, jak to fuks-jo ujęłaś, Matki -Polki.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ha, właśnie tak powiedziała Cusk, cała dyskusja na ten temat przetoczyła się najpierw na forum Wyborczej, potem na blogu Zimna. Dla jednych to brzmi smutno, dla innych obrazoburczo, a dla jeszcze innych prawdziwie...

    OdpowiedzUsuń
  3. taaak, tylko, że dyskusja w tym przypadku toczy się nie na temat wyboru koloru kiecki na wyjście na impreze, zakupy, do pracy etc, etc, tylko żywego człowieka jakim jest dziecko z jego potrzebami, emocjami i obowiązkami do wypełnienia względem jego osoby. Pocóż się na nie decydować a potem mówić, że to taki dopust boży, nieszczęście, zamach na wolność czy wręcz "umieranie"... Albo się na coś decydujemy albo nie!

    OdpowiedzUsuń