jesień

jesień

czwartek, 15 grudnia 2011

O mocy i niemocy

Po dwóch dobach niemocy zafundowanej dzięki uprzejmości rotawirusów, wracam do żywych. Choroba, zwłaszcza o dramatycznym przebiegu, zawsze nastraja mnie refleksyjnie. Tym razem dramatu nie było, ale całą dobę przeleżałam, co przy moim zwykłym poziomie energii jest odmianą całkowitą. Nie lubię być bezsilna, ani w znaczeniu dosłownym ani w przenośni. Na szczęście już nie muszę.

Wczoraj nie udały mi się pierniczki, a przepis miał być niezawodny! Wszystko przez to, że postanowiłam skorzystać z innego niż zwykle. Nie sądziłam, że ciasto piernikowe może się nie udać - było kruche i rwało się, więc nijak na ciasteczka się nie nadawało. Wsadziłam w całości do blachy, upiekło się, ale jest twarde jak kamień. Owinęłam w ściereczkę i schowałam do szafki - zobaczymy, czy coś z tego dobrego wyniknie.

W ramach świątecznych zajęć z dzieckiem, przygotowywałyśmy papierowy łańcuch. Nie jest to oczywiście nic ładnego, ale postanowiłam w tej materii wyluzować, ja i tak świąt nie lubię a dziecko niech się cieszy. Po drodze okazało się, że nie ma w domu kolorowego papieru. postanowiłam więc przetworzyć starą kolorową gazetkę, u mnie tego na tony, a spalić w piecu się toto nie da. Mamy więc łańcuch z recyklingu:


Na oknie w salonie (i nie tylko tam) mamy również ekologiczne ozdoby. Ich ekologiczność polega na tym, że zostały wysępione z miejsca, gdzie miały wisieć czyli użyte ponownie ;) To dwustronna naklejka:
Mamy takie od wschodu, zachodu i południa. Sąsiedzi się pewnie dziwują ;)

Melduję, że mała kula dla ptaków została zjedzona w 5 dni. Zawiesiłam więc dużą, na której mieszczą sie naraz 3 sikorki - pod warunkiem, że się nie przeganiają. Kule robią furorę, tak jak przypuszczałam. Zadowolony wydaje się też być kot, choć może to frustracja? Zobaczcie, gdzie się schował:

Gdyby ktoś nie widział, zbliżenie:

(Zdjęcia robiłam przez nienajczystsze kuchenne okno, więc wybaczcie jakość.)

Przez chwilę zrobiło się dramatycznie, bo ja wiedziałam, gdzie kocur jest, ale sikorki go nie widziały:

Niepotrzebnie jednak się martwiłam o ptaki - kot zmienił jedynie pozycję głowy:

by po chwili ponownie zapaść w letarg:


Jednym słowem - wesoło u mnie ;)

Dziś kupiłam sztuczny śnieg w sprayu. Jak wiecie, nie martwi mnie brak śniegu, ale na szybie niech będzie nastrój, choć sztuczny. Ubawił mnie za to widok sanek w sklepie - jakoś nikt nie kupował. Wiem, wiem, niektórych to z pewnością martwi, a już z całą pewnością dzieci - moje się nie może doczekać, kiedy ulepimy... pingwina i kota. Hmmm, z moimi zdolnościami plastycznymi jakoś tego nie widzę. Ale jak już będzie śnieg i ulepię tego pseudo-pingwina, to z całą pewnością go wam pokażę.

Niech moc będzie z wami :)

5 komentarzy:

  1. I z Tobą! Zeby zadne roty cie juz nie dosięgaly,bo swieta,tuż,tuz:)
    Faktycznie dziwne,ze ciasto się rwało,ale taki placek tez dobry,moze go przełozysz masą?Wtedy zmięknie i bedzie pycha. Masą grysikową np.

    Ale wypasione te twoje sikory,że ho !
    w zasadzie to cieplo i nie trzeba zbytnio dokarmiac,ale jak macie radoche wszyscy to czemu nie:)

    Kot z lekka zdziwion i przestraszon nawet :))))

    OdpowiedzUsuń
  2. tak, tak! i z Tobą też ! :)

    Podoba mi się na tej Twojej wsi...
    nawet jak się patrzy przez brudne okno ;)

    pozdrowienia przedświąteczne!

    OdpowiedzUsuń
  3. No wiem, że nie trzeba sikor dokarmiać, ale doszłam do wniosku, że w sumie jest grudzień, więc czemu nie? W zamian mam darmowy teatr. Dziś kot schował się pod sosną i patrzył na sikorkę siedzącą na gałęzi powyżej - przysięgłabym, że czekał iż ptaszyna sfrunie mu prosto do pyska :) Ptaszyna jednak głupia nie jest ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Cierpliwa kocina,moj mlody jak widzi ptaka za oknem to bieeegnieeee,i spotyka sie z szybą:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Śpieszę z życzeniami :))) Samych cudownych dni, wszelkiej radości, zdrowia i pomyślności życzę Tobie i Twojej rodzinie :)))) i oby nad Twoją działką mało śniegu padało :))))))

    OdpowiedzUsuń