jesień

jesień

poniedziałek, 5 grudnia 2011

5 XII 2010 - 5 XII 2011







Przyznaję, rok temu o tej porze było pięknie. Dziesięć razy piękniej niż dziś. Sto razy. Tysiąc razy. Wszelkie wyświechtane i banalne określenia typu "biały puch", "puchowa kołderka", "magicznie", "prawdziwa zima" miały swoje uzasadnienie.
Ale dla nas był to szósty dzień walki z żywiołem, szósty dzień kłopotów z wyjazdem i wjazdem, szósty dzień trwogi o to co będzie jutro, szósty dzień zablokowanego totalnie Miasta, szósty dzień niemożności zaparkowania i szósty dzień nie-życia, początek niekończącego się odśnieżania, rosnącego poczucia bezradności i beznadziei. Gdybym wtedy wiedziała, że następne 3 miesiące będą wyglądały tak samo (a może 4?), oszalałabym. I tak zaliczyłam mega depresję, która się skończyła dopiero koło czerwca...

Więc nie tęsknię za śniegiem. Choć biały świat jest przepiękny.

3 komentarze:

  1. hehe, właśnie dzisiaj dokonałam tegoż samego odkrycia - rok temu śniegu było po kolana! Ja jestem za tym żeby śnieg spadł dopiero na Święta i nie poleżał zbyt długo :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Popieram ,mimo,ze jestem miastowa!

    OdpowiedzUsuń
  3. Niesamowite są takie zdjęcia przed i po, dziś - wczoraj (a tu dokładnie rok temu). Pewna jest zmiana, co?

    OdpowiedzUsuń