jesień

jesień

czwartek, 10 listopada 2011

Praca wre

No i skończyła się ładna pogoda. Zimno u nas jak diabli, i szaro. W sumie - w końcu porządny listopad :) A u mnie praca wre, i w domu, i w ogrodzie.
W domu postanowiłam zmienić niektóre kolory ścian. Odmówiłam dalszego funkcjonowania w żółtym otoczeniu. Może i żółty jest słoneczny, optymistyczny itp. ale w dużej ilości wzbudza agresję. W wieżowcu mi nie przeszkadzał, tutaj bardzo. Zamiast żółtego będzie... szary. Trochę czasu mi zajęło, żeby Miły uświadomił sobie, iż jest to jego ulubiony kolor ;) Ale jak już sobie uświadomił, to wszystko chce malować na szaro. Bo szary, proszę Państwa, jest śliczny, ciepły i wszystko do niego pasuje - oczywiście pod warunkiem że wybierzemy odpowiedni odcień. Trzeba uważać, bo wiele szarych farb zalatuje błękitem albo fioletem, a to nie o to chodzi. My wybraliśmy Szarotkę Beckers'a". Pomocnych rąk jak widać nie brakowało:

A oto efekt końcowy (oczywiście w rzeczywistości jest ładniej, bardziej... srebrzyście)


Teraz jeszcze "tylko" cały hall, klatka schodowa i hall na piętrze. Na szaro.

A w ogrodzie - okopywanie, obsypywanie i opatulanie:


Chociaż niektóre rośliny wcale nie zamierzają spać, wręcz przeciwnie (i całe szczęście, chcę więcej takich):


A, i jeszcze jedno: deweloper już zbudował stołówkę, ale catering jeszcze nie dotarł :)


Pozdrawiam ciepło! Aby do wiosny :)

4 komentarze:

  1. och, och! jak tu pięknie! I tu i tam :)
    i jeszcze nowe się urodziło...
    tyle zmian jakby wiosna już była!
    a tu zapowiedź, że we wtorek snieg ma spaść...

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo ciekawa jestem efektu szarości. U mnie na klatce schodowej któluje biel, brudna, bardzo brudna. Szary w związku z tym wydaje się praktyczniejszy, ale nie zdobyłam się wciąż na odwagę.

    OdpowiedzUsuń
  3. Szary jak najbardziej jest super!
    Ja też zamieniłam zółty na szary i jeszcze mi się nie znudził.

    Zycz\e Ci,zeby jak najwiecej roslin i krzewów przetrwało zimowy okres,sporo pracy z tym opatulaniem.

    dora

    OdpowiedzUsuń
  4. Przygoda z żółtym mnie zemdliła. A szary, no może perłowo-szary, czemu nie?
    Mam taką samą taczkę i bardzo podobną stołówkę. Na catering jeszcze czas, jak śniegi zasypią.

    OdpowiedzUsuń