jesień

jesień

wtorek, 22 listopada 2011

Kazimierz listopadowy

Są tacy ludzie, przy których po pięciu minutach znajomości ma się wrażenie, że się ich zna od zawsze. Są tacy ludzie, z którymi po spotykasz się raz na kilka lat i masz wrażenie, że minął tydzień. Tacy ludzie byli u nas przez 4 dni i z nimi właśnie pojechaliśmy do Kazimierza.
Kazimierz w listopadzie podoba mi się chyba bardziej niż latem... A wam?














Info dla tych, którzy chcieliby się wybrać a nigdy nie byli: jeśli chcecie obejrzeć "sztandarowe" miejsca Kazimierza czyli zamek i basztę, to poczekajcie aż skończą je remontować. Będę w Kaziku zapewne wiosną (może jeszcze zimą) i latem, to dam znać, jak tam budowa ;)

A propos tych Znajomych, to popłakałam się po ich wyjeździe. Zdarzyło mi się to pierwszy raz w życiu. Rozmiękam, czy co?


3 komentarze:

  1. Pamiętam Kazimierz sprzed lat, już wtedy było tam pięknie. Chętnie bym popatrzyła, jak jest tam teraz, ale to tak daleko...
    Czy sprzedają tam jeszcze cebularze? A może one były w Nałęczowie?

    OdpowiedzUsuń
  2. Cebularze to chyba wszędzie na lubelszczyźnie sprzedają; specjalnością Kazimierza są teraz KOGUTY.

    OdpowiedzUsuń
  3. Kazimierz jak zwykle piękny a listopad piękny niespodziewanie w tym roku a już połączenie Kazimierza i listopada - zupełnie niezwykłe!

    OdpowiedzUsuń