jesień

jesień

poniedziałek, 3 października 2011

Prognozy, komentarze i kalendarz księżycowy

Prognoz ciąg dalszy: moja mama mówi, że zima będzie bardzo łagodna, "gdzieś w telewizji mówili". Na razie nie wygląda, bo już od piątku mają być temperatury maksymalne rzędu 10-12 stopni. I pochmurno, w jednym dniu na tvnmeteo napisane jest nawet "ponuro" ;) Cóż, trzeba będzie uruchomić zestaw antydepresyjny...

Komentarze: blogger postanowił mnie doprowadzić do szału i nie mogę niczego komentować, to znaczy napisać komentarz sobie mogę, ale opcja "zamieść" powoduje jego zniknięcie. Ci co mnie znają domyślają się zapewne, jak mi to podnosi ciśnienie. Zatem tu muszę skomentować parę spraw.
mimo-za: wiewióraka upiekłam, nawet w dzień chłopaka mi się udało ;) Moje uwagi są takie: najpierw przejrzeć orzechy z lupą pod kątem skorupek, a ponadto spokojnie może być mniej cukru. Zastanawiam się też nad wersją tylko z jabłkami, zresztą jakby się zastanowić to właściwie jest keks, więc wszystko można wrzucić ;)
Gaja: pomysł z wrzosowiskiem mi się bardzo podoba, rzeczywiście mogę przecież zacząć od trzech wrzosów. Może mi się uda w tym tygodniu, choć nie wiem czy warto, skoro ma być zimno. Czy wrzosy są bardzo ciepłolubne? Tak na chłopski rozum, to chyba nie, skoro rosną w polskich lasach... I cudne masz trawy, one i rozchodniki to moja nowa wielka miłość.
Aneta: cieszę się, że Cię poznałam :)

A kalendarz księżycowy leży przede mną, w czymś co się nazywa "Przepis na ogród", i już wam szybko donoszę, że:
od 3 do 5. października jest dobry czas na zbiór plonów na przetwory. "Przekopujemy rabaty i przygotowujemy glebę do uprawy rozsad na wiosnę. Wykopujemy cebule mieczyków, dalii, pacioreczników oraz begonii" (fuksji też, o ile nie kwitną, tak jak moje).
5-7. października: "wykopujemy późne odmiany marchwi, ziemniaków i pietruszki. Rozmnażamy przez odkłady powojniki, wiciokrzewy i hortensje pnące".

Biegnę zatem zbierać, przekopywać i wykopywać, czego i wam życzę ;)

3 komentarze:

  1. Jaka zima??? Dziś jeszcze lato! Łap słońce, choćby na plecy (bo gdzie indziej w trakcie przekopywania?). Wiewiórak jest cudowny, cieszę się, że się na niego skusiłaś. Wersja z samymi jabłkami to oszczędność jakichś trzech godzin, które muszę poświęcić na łupanie orzechów (bo co drugi ląduje w paszczy Młodego).

    OdpowiedzUsuń
  2. Zgadzam się z Moniką, jak patrzę na dzisiejszą pogodę, to zima wyadje się być jeszcze tak dalekoooooo, że ho hooo. Aczkolwiek zimny wiatr zawiewa :(
    Pozdrowienia z ciepłego Lwowa :)

    OdpowiedzUsuń
  3. I dziękuję :))))) Do zobaczenia ponownie :)

    OdpowiedzUsuń