jesień

jesień

czwartek, 20 października 2011

Moje okno na (piękny) świat

Kuchenne okno. Żebyście nie myśleli, że ja leżę i płaczę, że nie mieszkam w stolycy. Nie leżę, nie płaczę. Choć przemyśliwuję sobie to i owo. Na razie jednak zmieniłam w kuchni firankę na kusą, umyłam okno i od razu mi raźniej :)

Co nie oznacza, że postanowiłam radośnie klepać biedę i żyć ideałami jak dotychczas. Niestety albo stety, życie mnie sprowadziło na ziemię i zaprawdę powiadam wam, moi drodzy, praca jest po to, żeby w niej zarabiać pieniądze a tak zwana satysfakcja to rzadki (choć miły) skutek uboczny. Satysfakcja jako dominujące kryterium wyboru pracy czy w niej trwania to opcja dla tych, którzy mają bogatego współmałżonka. Ja nie mam, więc pozwólcie że porzucę swoje ideały i zacznę myśleć o tym, w jaki sposób stworzyć swojej rodzinie możliwości rozwoju, nie tylko psychicznego.
Choć na razie się nie wyprowadzam ze swojego domu, w końcu niedawno się do niego wprowadziłam.

4 komentarze:

  1. Aaaaa, to my o tym rozmawiamy...
    A zasada "chcę jednego i drugiego co w tym złego" pracy nie dotyczy?
    Dlaczego?

    Wśród wypowiedzi zauważyłam współodczuwanie, wspólnotę doświadczeń, chęć wyciągnięcia Cię z dołka, pocieszanie... ale nie zuważyłam zeby ktoś Cię namawiał do klepania biedy albo do trwania przy ideałach...

    Widoku z okna zazdroszczę bardzo!

    OdpowiedzUsuń
  2. Długo oglądałam Twojego bloga. Czytałam o zmaganiach z ogrodem i również wyczytałam, że mieszkasz w okolicach Lublina. Znam Lublin. Piszesz bardzo ciekawie. Ja jestem dużo starsza od Ciebie, ale podziwiam Twoje osiągnięcia w domu i w ogrodzie. I Twoją pracowitość. Na wsi trudniejsze są zimy, a Twój gorszy nastrój może być związany z jesienną porą. Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Agatko, rozmawiamy o TYM i o owym, pracy też to dotyczy, tylko że na zadupiu to nie jest takie proste...

    Joanno, dziękuję za miłe słowa. Ja nie jestem młoda, Ty nie jesteś stara, więc ta różnica wieku nie jest zapewne aż tak wielka jak piszesz. W każdym razie, dzięki :)
    Jakoś nie myślałam o sobie w kategoriach "pracowita", ale może faktycznie? ;)

    OdpowiedzUsuń