jesień

jesień

czwartek, 29 września 2011

Rozpaliłam dziś w piecu...

... pierwszy raz w tym sezonie. Zajęło mi to czterdzieści długich minut, podczas których uwędziłam się dymem, wykonałam dwa telefony do Miłego w celach konsultacyjnych, przypomniałam sobie czemu chciałam zmienić ogrzewanie na gazowe oraz dokonałam analizy składu współczesnych papierowych kartek (mniej papieru w papierze - nie chcą się palić).
Zatem z niechęcią przyznaję, iż sezon grzewczy właśnie został otwarty. A prognozy długoterminowe nie dają nadziei na to, iż grzanie będzie tylko sporadyczne. (I tak się łudzę, że się nie sprawdzą).



Pozdrawiam CIEPŁO.


4 komentarze:

  1. Haha!! No to łączę się w bólu :D Co roku również mam nadzieję, że prognozy są mylne, a kiedy jednak mrozy nadchodzą, odliczam dni do wiosny zakopana w koce i kołdry :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Też już przepalałam, ale rękami Zapracowanego:))(nie znoszę formy "rękoma", chociaż jest może bardziej elegancka a nawet literacka).
    Tym bardziej chylę czoła Twojej histori rodem z popielnika.

    OdpowiedzUsuń
  3. Znam, przerabiałam ale, że wszystko jest dla ludzi, dasz radę. Kwestia doświadczenia. No to życzę powodzenia!

    OdpowiedzUsuń