jesień

jesień

wtorek, 16 sierpnia 2011

Warszawa da się lubić...

Suchość w ustach, przyspieszony puls i ból brzucha i stan, który nazwać mogę ogólnym rozedrganiem. Tak reaguje moje ciało, gdy przejeżdżam przez Warszawę. Za każdym razem. I choć nie kocham stolicy, bo kocham Lublin, to przyznaję, że jest między mną a Nią jakaś chemia. Warszawa mnie pociąga, mami, podnieca, kusi. Mam z nią związanych parę przepięknych wspomnień, ale to chyba nie o to chodzi. Chemia i już.

A tak w ogóle, to jestem Gdzie Indziej. I jest tu strasznie wolny komputer, więc blogowanie mam mocno utrudnione. Odwyk. Ale przyjemny :)

3 komentarze:

  1. Kiedyś śpiewano "nie przenoście stolicy do Krakowa", dziś - nie przenoście nam Fuks_ji do stolicy;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Spoko, na razie nie chcę się przenosić do Warszawy. Ale czy nigdy? Nie wiem...

    OdpowiedzUsuń
  3. Lublin... ,mój kochany Lublin...

    OdpowiedzUsuń