jesień

jesień

wtorek, 12 lipca 2011

Socjalizacyjne dylematy i refleksje nad życiem

"Mamo, a ja nie chcę mieć ślubu" - zastrzeliła mnie rano moja 4-latka. Powiedziałam, że nie musi, że w naszych czasach każda kobieta może zdecydować czy chce mieć ślub, czy nie. I że każdy człowiek może żyć tak, jak chce. Tak oto wychowuję sobie małą buntowniczkę, która będzie miała kłopoty w szkole i na religii (a może religia wyniesie się ze szkół? prooooszę!). Przyczyniam się także prawdopodobnie do ujemnego wskaźnika demograficznego, bo przecież osoby żyjące w wolnych związkach rzadziej się rozmnażają. Ale nie będę przecież wciskała dziecku czegoś, w co sama nie wierzę - otóż nie wierzę w małżeństwo, uważam że jest to instytucja przestarzała i niepotrzebna. (Tego na razie dziecku nie powiedziałam). I mam już w tym momencie w sobie zgodę na to, żeby moja córka nie wychodziła za mąż. Może nawet nie mieć dzieci. Albo mieszkać z kobietą. Najważniejsze, żeby była dobrym i mądrym człowiekiem.

......

W drodze z Miasta do domu mijałam hordy straży i policji. Wypadek. Jedna ciężarówka, jeden człekopodobny czarny worek. Był człowiek, nie ma człowieka. To robi wrażenie. Chyba każdy kierowca mijający "wypadek ze skutkiem śmiertelnym" przez jakiś czas jedzie wolniej niż zwykle. To znaczy przez jakieś 300 metrów, a potem życie wraca do "normy". Z punktu widzenia Wszechświata jedna śmierć nic nie znaczy. Jakoś mnie to nie uspokaja.

2 komentarze:

  1. „Ludzie nie zdają sobie sprawy z tego, czym jest małżeństwo. Wydaje im się, że to długi romans, a to nieprawda. Małżeństwo to ciężka próba i nie ma nic wspólnego z byciem szczęśliwym. Jego celem jest przeżycie przemiany” – z okładki książki Josepha Campbella „Kwestia bogów”

    Trochę się powymądrzałam:)

    OdpowiedzUsuń
  2. "nie ma nic wspólnego z byciem szczęśliwym" - szkoda, że nie mówią tego na naukach przedmałżeńskich :)))

    OdpowiedzUsuń