jesień

jesień

sobota, 2 lipca 2011

Ogrodowe upadki















Właściwie nie upadki, bo to nie tak, że coś spieprzyłam. Owszem, kilka roślinek nie przeżyło, ale to się zdarza. Tu mam na myśli raczej moje ugory, powstałe w wyniku braku czasu. Mam bowiem za dużą działkę, jak już zresztą wspominałam i na pewno jeszcze nie raz wspomnę.

Mam nadzieję, że za rok te miejsca będą wyglądały zupełnie inaczej, tzn. lepiej. Zresztą większości kopru już nie ma, wykarczowałam tymi ręcami. Obym dała radę zrobić porządek z resztą i obym nie musiała tego robić sama.
Posted by Picasa

2 komentarze: