jesień

jesień

wtorek, 26 lipca 2011

Na pocieszenie - plony z własnego ogródka

Pory najpierw siałam do doniczek, mają piękne turkusowe błyszczące nasionka. Potem przesadziłam do ziemi, za wcześnie bo były grubości wykałaczki a powinny ołówka. Ale i tak się przyjęły. Marchewka, pietruszka i buraki siane wprost do gruntu. Pietruszkowy korzeń rośnie baaardzo długo (nać nie, w związku z tym mam łany naci, komu, komu?)

Cebulka dymka, w przyszłym roku posadzę znacznie więcej.










Cukinia, moja wielka radość. Nieodmiennie mnie zachwyca fakt, że z nasionka może wyrosnąć coś takiego. Cud stworzenia, porównywalny z narodzinami dziecka.


No i własny czosnek. Będę chyba musiała wyrwać cały z grządek, bo mi zgnije przez tę pogodę. Też muszę posadzić znacznie więcej i to już w tym roku, w październiku.


Ok, troszkę się pocieszyłam. Ale tylko troszkę, bo zgadnijcie, kto się natyrał w ogródku, żeby mieć takie warzywka?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz