Mieliśmy na środku działki paskudny budynek, widoczny z okien salonu. Nazywałam go chlewikiem, i chyba rzeczywiście nim był.Na całe szczęście, juz go nie ma. Dziękuję Ci, mój Miły, za Twoją krew, pot i łzy, które wylałeś by chlewik zniknął.
Dziś juz zdązyliśmy zasadzić w tym miejscu klona palmowego, jukę, turzycę, rozchodnika i trzy berberysy. Ale o tym innym razem.

0 komentarze:
Prześlij komentarz