jesień

jesień

wtorek, 26 lipca 2011

Duma i uprzedzenie

Pisze u siebie aradhel o tęsknocie za wsią. Otóż we mnie takiej tęsknoty nie ma. Wychowałam się w mieście, wprawdzie niewielkim. Mieszkałam w domu przy ostatniej ulicy w owym mieście i bardzo tam było... wiejsko w zasadzie. Wielu sąsiadów miało swoje świnie, kury, konie, krowy, króliki, że nie wspomnę o gołębiach. Ale... w mojej rodzinie słowo "wieś" zawsze miało negatywne konotacje. "Wyglądasz jak baba ze wsi", "wsiowy chamek", "ale z Ciebie wieśniara", "wiochmen" to jedne z najbardziej obraźliwych określeń, jakie słyszałam w dzieciństwie, oczywiście nie tylko w mojej rodzinie tak się mówiło. Wcale nie jestem z tego dumna, ale poczułam się mocno dotknięta, gdy moja ciotka na wieść o naszej przeprowadzce tutaj powiedziała do mnie "to teraz już jesteś kobietą ze wsi". Obraziłam się niemal. Przez ten negatywny matrix wsi jest mi bardzo trudno się tu zaaklimatyzować. We wrześniu minie rok, a ja wciąż się emocjonalnie miotam. Wykonuję różne psychologiczne sztuczki, żeby się nie czuć kobietą ze wsi. Na przykład wytłumaczyłam sobie we wrześniu, że nie mieszkam na wsi, tylko pod miastem. Oraz przez osiem miesięcy nie przerejestrowywałam auta, żeby nie mieć wiejskich tablic. Moje dziecko jeździ do przedszkola w Mieście, poważnie zastanawiam się nad szkołą. Lekarza mamy w Mieście, zakupy też robimy głównie tam.

Czy zawsze będę się czuć jak źle przesadzona roślina?

3 komentarze:

  1. Hymm... rozumiem, że ze względu na "wydarzenia z dzieciństwa" wieś kojarzy Ci się negatywnie, ale czy w rzeczywistości "twoja wioska" wypada podobnie negatywnie? Wydaje mi się, że mieszczuchom do jakich sama należę łatwiej jest zamieszkać na wsi, bo znają ją głównie z wyobrażeń o sielskości i anielskości. Sami nigdy nie musieli spędzać wakacji na żniwach czy wykopkach, oprzątać domowego inwentarza, czuć "zapachu" obornika pod oknem. I Ty z tego co czytam, też tego nie musisz. Zostaje Ci do wykorzystania ta pozytywna, sielska strona wsi. Wiadomo, że nie jest łatwo, bo nic łatwo nie przychodzi. Ale może być pięknie! Stwórz sobie własny obraz wsi, twojej wsi, twojego domu i obejścia, którym zastąpisz schematy z dzieciństwa. A ciocie klocie zaproś do siebie i pokaż jej to co uważasz za najfajniejsze. Hymm rozpisałam się, ale mnie zainspirowałaś! ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dzięki za dobre słowo. Będę musiała sobie jakoś poradzić z tym, że nie mieszkam w mieście. Czasem jest mi łatwiej, czasem trudniej. Fakt, że nie obchodzą mnie żniwa ani obrządek jest faktycznie pocieszający. Ale mówię Ci, że te nasze mieszczuchowe sielskie wyobrażenia na temat wsi w ogólnym rozrachunku szkodzą, bo się potem jest mocno rozczarowanym prozą życia. Możliwe też, że jestem po prostu straszną marudą ;)))

    OdpowiedzUsuń
  3. http://mimo-za-monika.blogspot.com/2011/07/gdzie-bursztynowy-swierzop.html

    bez komentarza;)

    OdpowiedzUsuń