jesień

jesień

środa, 15 czerwca 2011

Wiejskie sprawy i sprawunki

W pobliskiej, większej Wsi jest jeden duży sklep o szumnej nazwie "Delikatesy Centrum". Delikatesy to normalny supermarket, nie hiper- i nie mega-, w związku z tym nie bolą mnie nogi po przejściu wszystkich pięciu alejek. Nie ma w nim trupiego światła, bo są normalne okna. Jest zbudowany z cegły, a nie z blachy, więc nie martwię się zimą, że dach się zawali. Nie sączy się z głośników żadna muzyka ani reklamy. Ludzie chodzą między półkami z koszykami w ręku bądź z wózkami normalnej wielkości. Sprzedawczyni zapytana przeze mnie o groszek ptysiowy ochoczo i z uśmiechem prowadzi mnie do odpowiedniej półki. Klienci i sprzedawcy gawędzą sobie o tym i o owym. Delikatesy są też cywilizowane - można płacić kartą.

W tym samym budynku mieści się pawilon AGD, który z pewnością pamięta czasy Gierka. Przestrzeń duża, skandalicznie niewykorzystana. Można tu kupić buty, słoiki, płyn do mycia naczyń, zasłonki, dziecięce ubranka... Ale najważniejsze jest to, że panie kasjerki są miłe, i potafią same policzyć, ile mają wydać reszty.

Jak mogłabym tęsknić za Tesco???

...

Urząd Gminy to paskudny, zaniedbany budynek po drugiej stronie ulicy. Tyle, że wymiana dowodu osobistego trwa chwilę, a panie są nie dość, że kompetentne, to jeszcze miłe. Cud.

...

Starostwo Powiatowe jest w Mieście. Mimo to, wymiana dowodu rejestracyjnego to niezwykle budujące doświadczenie - trwa stosunkowo krótko, a wszyscy obsługujący są mili, usłużni i kompetentni.

....

Jak to możliwe???

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz