lato

lato

poniedziałek, 11 lipca 2016

Floksy

Lubię to!

Zapach i styl babcinego ogródka :-)

Chyba się starzeję...

czwartek, 7 lipca 2016

Ślimaki

W tym sezonie praktycznie nie mamy ślimaków. Moje ukochane hosty nietknięte, przynajmniej do tej pory - a zwykle były już podziurawione i musiałam kupować trujące niebieskie granulki, żeby te paskudy mi ich nie zeżarły całkowicie. Teraz jest super. Z pewnością ma tu swój udział ubiegłoroczna susza, pamiętam, że przez ponad 6 tygodni latem nie spadła kropla deszczu. Ale jest też inna przyczyna a oto i dowód.

Mam te skorupy wszędzie. Nie jest to bynajmniej zjawisko masowych ślimaczych samobójstw, lecz dowód zbrodni, dosłownie. Zauważyłam, że ślimaki są przysmakiem kosów i nie ma tu żadnej litości: ptak podbiega np. do skalniaka, wyciąga ślimaka, trzymając w dziobie rozbija jego skorupę na kamieniu, kostce, ceglanej obwódce czy czymkolwiek twardym a następnie zjada nieszczęsnego gluta nie zacierając śladów zbrodni.
Nie, żebym żałowała ślimaków. Nie żałuję, jestem szczęśliwa że mamy sprzymierzeńców w walce z nimi. Opłacało się dokarmiać zimą przeróżne skrzydlate, w tym roku mamy wyjątkowo dużo ptaków w ogrodzie: sikory, wróble, mazurki, kopciuszki, kosy, jaskółki, pliszki, a nawet drozdy i/lub kwiczoły. Istne szaleństwo.

poniedziałek, 20 czerwca 2016

Się napodróżowałam

Katowice, Bielsko-Biała, Kraków... a tymczasem czerwiec się kończy. W ogrodzie chwastów co niemiara, kwitną już róże czyli lato. Aktualnie leje, więc zdjęcia z ogrodu innym razem. Dziś zdjęcia "miastowe".
Takie piękne są teraz Katowice:

Karuzela nasza, lubelska, z Nocy Kultury wypożyczona:


A Kraków - wiadomo. Klasa sama w sobie. Choć mieszkać na Rynku - koszmar.


czwartek, 12 maja 2016

Kraina Biesa i Czada

W górach jest wszystko co kocham... ale Bieszczady zajmują w moim sercu miejsce szczególne.

wtorek, 26 kwietnia 2016

Najpiękniejsze miejsce w Lublinie

I najbardziej ukochane.








Mogłabym tam zamieszkać :-)

piątek, 15 kwietnia 2016

Wiosenne szaleństwo


Krokusów już nie ma, przekwitły po cichutku. Ale jest naprawdę sporo innych kwiatów.
Parę minut po godzinie 8.00 przeszłam się po ogrodzie. Było plus siedem, ale nieźle zmarzłam. Rosa, cień i ostre powietrze. Ale było warto. Znalazłam same cuda, przyroda aż tętni życiem, Zobaczcie sami.
Symbol kwietnia, niezawodna forsycja kwitnie w starej, dzikiej części ogrodu:
Magnolia lada dzień zakwitnie. I różanecznik:


Prymule wciąż w formie:
Na modrzewiach, klonie, brzozach z dnia na dzień większe listki. Piwonie wychodzą spod ziemi:
cdn.

poniedziałek, 4 kwietnia 2016

Pięknie, pachnąco, intensywie

Bezapelacyjnie wiosna. Dziś nawet chodziłam w bluzce z krótkim rękawem. Nie cały dzień, ale jednak.
W ogrodzie praca wre. Ptactwo uwija się jak w ukropie. W tym roku mamy wyjątkowo dużo gości, są rudziki, dzwońce, drozdy, kosy, kopciuszki, wróble, sikory i mazurki. Skaczą, latają, ćwierkają, zjadają "nasze" dżdżownice i świeżo wysiane nasiona trawy. My też pracujemy. Stara trawa zgrabiona, posiana marchew, pietruszka, sałata i rzodkiewka, w domu pomidory, dynie i papryka. Dziś rozkopałam kopczyki różom i przycięłam to, co przemarzło. Na razie tylko te najbliżej domu, pnące. Zostało jeszcze trochę, bo róż mamy dużo, choć w starym ogrodzie mam odmiany historyczne, wyglądają tak, jakby zimy nie było. Natomiast herbaciane takie jak Szopen oczywiście przemarzły do samej ziemi. Kwitną jeszcze krokusy i prymule, dołączyły się hiacynty i pierwsze tulipany. Powietrze pachnie cudowną perfumą. Brzozy, wierzby, róże, bzy i berberysy wypuszczają listki. Ja też czuję, jakby moja dusza listki wypuszczała. Tyle, że strasznie tam jeszcze ciemno; od kilku miesięcy jest ze mną moja stara kumpela deprecha i ma się świetnie i nijak wygonić się nie da. Może wiosna ją wykurzy, choć różnie to bywa.

Koty też się uwijają jak w ukropie. Tyle lasek chodzi, tyle jedzenia lata ;) A jak dorwę tego, co mi regularnie obsikuje drzwi wejściowe, to mu nogi z d... powyrywam! ;-)